Chciałem napisać o sztuce Ireneusza Betlewicza obiektywnie – z dystansem, a tymczasem nie potrafię wyjść poza subiektywne wrażenia. Uświadomiłem sobie ową niemożność przed laty – oglądając wystawy Irka w warszawskim Ratuszu i w Galerii Biura Wystaw Artystycznych w Piorkowie Trybunalskim. – Brak dystansu! – jakbym mówił o własnej sztuce. Jakbym otwierał swój pamiętnik…

Jacek Bukowski, fragment ze wstępu do tomiku „wszystko nadzieja podparte”, Heliodor, Warszawa, 1999.

„Wieczorem”
Gdy lampa księżyca
Wzrok przedłuży – cichnę

Pokora
Powietrze nasyca

I pytam się lustra
Siebie pytam-

Czemu mrok mnie tuli
A dzień odpycha

Spojrzenie bose
Rysuje drogę

Mam buty
i strach

Mogę się upić – nie mogę
pije się we dwoje

Zacząć od końca
gdy morzem rzeka
albo w strumyku
opisać tętno nadziei

I tak próbuję zaczerniać papier
chcąc poznać
siebie

Rumieńcem spłonął liść
drzewa ubyło

Jesienna kąpiel
i stoi bose

Wielkość za wielkość
przebudzenia

Cztery kąty
to nasz dom

Cztery dłonie
głodny wazon w piatym

To My

Jeśli jest droga do nieba
to na niej jest z pewnością
kilka piekielnych zakrętów

W to czego nie widzą
nie chcą uwierzyć

Serce jest nagie
i moje

Las zobaczyć
jak rośnie z jednego korzenia

Objąć
samotność kamienia

Niechby zawiał
wiatr

W kropli deszczu
życie pachnie

Pyłkiem wspomnień
suszę oczy

Nocą widzę
zimny ogień

I znów liter wagony
a w ostatnim kropka
rozparta wygodnie

Czy ma to jakieś znaczenie?

Zapoznaj się również z pozostałymi tekstami:

Ostatni felieton, 19.01.2014

Złakniony życia słońca wbijam ostrogi oczu i galopuję w szarości tak bliskiej. Nisko, niziutko, wiatr zabiera listek po listku w podróży nienazywalnego celu. One z oddechem minionej wiosny tańczą w zwilżonym powietrzu wołając moje…

czytaj dalej

Wiersze niewydane

deszczem przyjdź liści dotknij mokrym szelestem cierń niewiary mej starej nawilż światłem brzóz majowych znajdź mnie w bezcieniu jesienne wody osusz miłośnie wyjmij kamień bezsłowia z ust wcałuj rzekę sytego powietrza uśmiechem serca…

czytaj dalej